deviant ART

[x]

First case by ~Mixik:iconMixik:



Title: Pierwszy raz
Author: Mixik
Paring: RoyxEd

”Roy, przysuń się bliżej.”
”Oszalałeś, Stalowy? To definitywnie nie jest moja dziedzina.”

Edward rzucił Mustangowi mordercze spojrzenie.

”O czym ty mówisz?! Przecież tyle razy mi powtarzałeś, że masz doświadczenie!”
Płomienny Alchemik zawahał się przez chwilę, nie chcąc odpowiadać.

Grobową ciszę przerwał stłumiony wrzask pułkownika, zaraz po nim odpowiedź Edwarda.
”W porządku, kłamałem”, prychnął Roy, masując sobie obolałe miejsce po celnym ciosie Stalowego Alchemika. „Tak naprawdę, to mój pierwszy raz...”

Edward myślał, że się przesłyszał.
Ale nie, ze słuchem musiało być u niego wszystko w porządku, w końcu dzisiaj rano mył sobie uszy.

”Ty chyba żartujesz!”, parsknął Ed. „Już miałeś TYLE bliskich i dalszych doświadczeń z kobietami i jeszcze żadna ci nie pokazała, jak to się robi?! I chcesz mi powiedzieć, że ty TEŻ nie wiesz...”
”No... nie.”

Jeszcze nigdy pułkownik nie czuł takiego zażenowania, jak w tej chwili.
Stalowy poczuł, że może być ciężko.

”To pięknie, bo ja też nie.”

Oboje rzucili w swoją stronę przerażone spojrzenia.

”W porządku, zróbmy to”, wyszeptał Edward, czując pojedyncze kropelki potu, spływające mu po czole.

***

”Cholera, nie miałem pojęcia, że to takie... skomplikowane.”
Roy Mustang nie odpowiedział, w skupieniu napinając wszystkie mięśnie. W końcu uśmiechnął się szeroko.

”Nie jest tak źle, Edwardzie.”

Stalowy jeszcze nigdy wcześniej tak nie marzył o pachnącej kąpieli z bąbelkami, jak w tej chwili.
Najlepiej z gumową kaczuszką na dokładkę.

***

Alphonse zatrzymał się gwałtownie przy drzwiach gabinetu pułkownika Mustanga.

Czyżby się przesłyszał?...

Przysunął się nieco bliżej.
”To nieładnie podsłuchiwać...”, skarcił się w duchu, natychmiast wyostrzając słuch.

Okazało się to zupełnie niepotrzebne, gdyż wyraźny odgłos szamotaniny i ciężkie jęki Eda na pewno były słyszane na drugim końcu Centrali.

”Co tam się dzieje?”, zapytał sam siebie młodszy Elric, pragnąć wejść do środka.

Nie zdążył nawet położyć dłoni na klamce, gdy z gabinetu dobiegł go stłumiony wrzask brata.

”Pułkowniku! To nie jest zabawa! Musimy to potraktować poważnie...”
”Aż tak źle, Stalowy? Mamy zacząć od początku?”
”CZY PAN DO RESZTY ZWARIOWAŁ, PUŁKOWNIKU?! To nie odpowiednie miejsce i czas!”

”Braciszku?”, wyszeptał z zakłopotaniem Alphonse, nie wierząc własnym uszom.

”Skoro tak...” W głosie Mustanga wyraźnie wyczuwał lekką nutkę żalu. „Skoro i tak to nam nie wychodzi...”
”Ależ skąd, idzie nam doskonale.” Edward widocznie nie mógł powstrzymać się od delikatnej ironii.

Myśli Alphonse’a z przerażeniem pobiegły ku wizji leżącego w szpitalu brata, konającego przy narodzinach ślicznych bliźniaków.

”Już nie mogę...”, wystękał Edward, zupełnie nie zdawając sobie sprawy z tego, że tuż za rogiem tego wszystkiego wysłuchuje jego młodszy braciszek.
”Wytrzymaj”, pocieszająco mruknął Roy, choć w jego głosie także wyczuwalne było zmęczenie.

***

Chwile, podczas których z gabinetu dochodziły coraz to głośniejsze jęki i „nieartykułowane” odgłosy, zdawały się trwać wiecznie. Podczas tych paru chwil, młody Elric miał wrażenie, że trafi do szpitala dla myślących inaczej.
W końcu dobiegł go wymarzony głos brata, lecz wcale go to nie uspokoiło...

”Roy, trochę głębiej...”

...wręcz przeciwnie.

”Nie dam rady... Więcej nie pójdzie.”

Alphonse poczuł, że gdyby tylko miał ciało, natychmiast by zwymiotował.

”Nie sądzisz, że jest trochę za... gruby?”
”Raczej za szeroki.”
"Uściślij to: za długi."

Wysłuchujący tego wszystkiego, wyniszczony już psychicznie chłopak miał obecnie ochotę sięgnąć po pistolet i strzelić sobie w łeb.
Ale co by mu to pomogło?...
Na pewno sprowadziło kłopoty, bo strzał z takiej broni jest raczej dobrze słyszany z odległości zaledwie paru metrów.

”Już dosyć...”, kolejna prośba padła z ust Stalowego Alchemika.
”Masz rację, ja też wymiękam.”

Alphonse zamarł, w napięciu oczekując na dalszy przebieg wydarzeń.

Z gabinetu dobiegły go ostatnie jęki i zapadła cisza.

***

”Co teraz, co teraz? Co ja im powiem?”

Alphonse Elric, lat 14, po raz pierwszy, odkąd znajdował się w tej zbroi stwierdził, że nie ma najmniejszego pojęcia, jakie pytanie zadać bratu. Co mu powiedzieć?
Przecież to nie było normalne.

Żeby on z pułkownikiem, w TYM wieku...
Jeszcze całe życie przed nim!

Zaraz. To nie tak.
Przecież to EDWARD powinien się mu tłumaczyć, nie na odwrót.

”Braciszku...”, zdołał wyksztusić Alphonse, zdecydowanym ruchem otwierając drzwi.

Musiał oczywiście wybrać najmniej odpowiedni moment, gdyż dokładnie w tej samej chwili Edward zebrał w płucach możliwie najwięcej powietrza, wrzeszcząc na całe gardło: „A MÓWIŁEM CI, PUŁKOWNIKU, ŻEBY NIE ZABIERAĆ SIĘ ZA NADZIEWANIE TEGO CHOLERNEGO KARPIA W OSTATNIEJ CHWILI, TUŻ PRZED WIGILIĄ?! Mówiłem!”

Alphonse stanął, jak wryty, wpatrując się nieprzytomnym wzrokiem w swojego brata i pułkownika, mordujących się z karpiem.

”Och, wybacz nam, Al”, zaczął przepraszająco Edward.

”No, przynajmniej ma wyrzuty sumienia”, pomyślał młodszy Elric z satysfakcją, choć wciąż był w lekkim szoku.

„Powinniśmy ci powiedzieć, ty lepiej znasz się na gotowaniu.”

Alphonse Elric zemdlał.
©2006-2008 ~Mixik
Details
Submitted: Dec 11, 2006
File Size: 7.5 KB
Image Size: 0 bytes
Resolution: 0×0
Comments: 57
Favourites & Collections: 13 [who?]

Views
Total: 268
Today: 0

Downloads
Total: 3
Today: 0

Thumb

Author's Comments

Sorry, Polish only. :D
Oh, my...
Błagam, nie bić, nie bić! XDDD Tak, wiem, jestem zboczona, demoralizuję młodzież i tak dalej... Co yaoi robi z ludźmi... >XD

Devious Comments

love 1 1 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0

~Jessi-si:iconJessi-si: Dec 11, 2006, 3:46:00 PM
ło dzizus. 5 z plusem i sześć:)

--
"Gdy orzesz pole, siew wzrosnie i wyda nowy plon."
Age of Splendor, Chronicle II (Wiek Splendoru, Kronika II)
~Mixik:iconMixik: Dec 11, 2006, 3:53:22 PM
Hmm... Czyli co, wyszedł mi przeciętny i bez rewelacji fik, czy też przeciętny-zabawny fik? :< Błagam, powiedz, że chociaż raz się uśmiechnęłaś... Tyle mi wystarczy. ;*

--
:damphyr: :bulletpurple: I'm a Shinigami :bulletpurple:

:heart: Abarai Renji Lover :heart:

.:{*~*}:.
(Sorry for my terrible English :crying: )

:butterflytwo: Soul Society Occupant
~keine-lust-modo:iconkeine-lust-modo: Feb 5, 2007, 5:56:59 AM
brechtałem przez cały fic, boskie xD z początku wydawało się takie perv. a w połowie się zorientowałem, że coś tu kręcisz >xD boskie xD

--
Powiem Ci coś, bejbe... Będziesz cierpieć :heart: .

-Pride- not Ed !!! :fork:

~pxe-dream <- my and my friend's fma's doujinshi.
=eye-huntress <- my love. :heart:
~Mixik:iconMixik: Feb 5, 2007, 8:14:05 AM
No widzisz... :XD: I o to chodziło. XD

--
:damphyr: :bulletpurple: I'm a Shinigami :bulletpurple:

:heart: Abarai Renji Lover :heart:

.:{*~*}:.
(Sorry for my terrible English :crying: )

:butterflytwo: Soul Society Occupant
~Diablicka:iconDiablicka: Feb 14, 2007, 4:53:28 AM
A ja sie dałam nabrać XD.
Ale pomysł jest świetny :D

--
----------
It goes in one ear and out at the other.
~Mixik:iconMixik: Feb 14, 2007, 5:36:39 AM
Hehe, efekt świątecznej głupawki. >DD

--
:damphyr: :bulletpurple: I'm a Shinigami :bulletpurple:

:heart: Abarai Renji Lover :heart:

.:{*~*}:.
(Sorry for my terrible English :crying: )

:butterflytwo: Soul Society Occupant
~Diablicka:iconDiablicka: Feb 14, 2007, 7:59:44 AM
Ale serio dałam sie nabrać.

--
----------
It goes in one ear and out at the other.
~Mixik:iconMixik: Feb 14, 2007, 10:42:09 AM
Noo, czyli zaskoczenie jako-takie było, co? :P

--
:damphyr: :bulletpurple: I'm a Shinigami :bulletpurple:

:heart: Abarai Renji Lover :heart:

.:{*~*}:.
(Sorry for my terrible English :crying: )

:butterflytwo: Soul Society Occupant
~Diablicka:iconDiablicka: Feb 16, 2007, 11:07:28 AM
No było,, ale spore.

--
----------
It goes in one ear and out at the other.
~Mixik:iconMixik: Feb 17, 2007, 2:21:45 AM
Heh, cóż, skoro takie było zamierzenie... ;d

--
:damphyr: :bulletpurple: I'm a Shinigami :bulletpurple:

:heart: Abarai Renji Lover :heart:

.:{*~*}:.
(Sorry for my terrible English :crying: )

:butterflytwo: Soul Society Occupant